W swojej książce „Był taki dzień” (wydanej przez Muzeum Północno-Mazowieckie w 2008 roku) pod datą 13 września 1944 roku dr Jerzy Jastrzębski zanotował: „O godzinie 5 rano żołnierze Armii Czerwonej wkroczyli do Łomży”. Przez wiele lat po wojnie była to data uroczystych akademii i spotkań mieszkańców, koncertów, zabaw. Nie rzadko uczestniczyli w nich obwieszeni medalami generałowie „bratniej armii” z jednostki w Legnicy. Świętowano po prostu kolejne rocznice wyzwolenia Łomży. Co do tego, że to właśnie Rosjanie przepędzili we wrześniu 1944 Niemców z Łomży nie spierają się najpoważniejsi nawet historycy i kronikarze.
Nie obyło się bez strat. Od 10 do 12 września 1944 r. Niemcy wycofując się z miasta palili i dewastowali wszystko co napotkali na swojej drodze – m.in. zrujnowali wszystkie najokazalsze budynki, przy pomocy napalmu podpalali inne kamienice w centrum miasta - ulice stały w płomieniach. Pomyślnie zakończyły się jedynie pertraktacje biskupa Stanisława Kostki-Łukomskiego w sprawie ocalenia zaminowanej już i przygotowanej do wysadzenia Katedry. Ale ona także ucierpiała od bomb lotniczych, podobnie jak kościół Panien Benedyktynek (na zdjęciu).
Łomża, razem z lewobrzeżną częścią powiatu łomżyńskiego, po linię Narwi została wyzwolona we wrześniu 1944 r. przez oddziały 49 Armii II Frontu Białoruskiego pod dowództwem gen. Iwana Griszina. Zacięte walki z Niemcami trwały trzy dni – wspomina badaczka historii naszego miasta, prof. Donata Godlewska. Niektórzy lokalni kronikarze z lubością powtarzają wieść, że na cześć wyzwolenia Łomży 13 września 1944 r. na Placu Czerwonym w Moskwie zostało uhonorowane salutem armatnim ze 124 dział. Z biegiem lat topniała liczba armat, a dziś już całkiem trudno znaleźć potwierdzenie dla tego wydarzenia. Pozostała część powiatu łomżyńskiego na swoje „oswobodzenie” musiała czekać aż do ofensywy styczniowej w 1945 roku!
W wyniku działań wojennych, zarówno podczas okupacji niemieckiej jak i sowieckiej, Łomża została zniszczona w 80 procentach – oszacował to już jesienią 1944 roku magistrat. Morze ruin pokrywało zwłaszcza śródmieście. W ruinę zamieniono całkowicie m. in. odlewnię żelaza, waciarnię przy Nowogrodzkiej, fabrykę Orłowskiego i browar. Bezpowrotnej zagładzie uległo blisko 60 firm rzemieślniczych, 50 sklepów, elektrownia, wodociągi, kanalizacja, rzeźnia, dom żołnierza, część koszar 33 pułku piechoty. Przestał istnieć gmach sądu, kościół popijarski, stacja kolejowa, szkoła rzemieślnicza przy ul. Rybaki i synagoga. Najbardziej bolesne jednak były straty w ludziach – w samym tylko Lesie Giełczyńskim Niemcy wymordowali 12 tys. mieszkańców Łomży.
Tak więc 13 września 1944 roku jest ważną datą w dziejach Łomży. Kiedy na początku lat 80. Jako dziennikarz zapytałem ówczesnego przewodniczącego Rady Miejskiej Łomży z czym kojarzy mu się data 13 września, usłyszałem: „Z urodzinami mojej babci”. O rocznicy wyzwolenia nie wiedział ani ówczesny prezydent Łomży, ani radni ze wszystkich opcji politycznych, także tej ciągle „jedynie słusznej”. Nikt nie pamięta o tym, że były to dni bardzo tragiczne dla tych „wyzwolicieli”, wielu z nich przecież zginęło. Wszystko dlatego, że jak przyszli tamtego pechowego dnia września (13) o 5 nad ranem, zadomowili się (jak w całym kraju) na kilka dziesięcioleci…
Fot. Archiwum Klasztoru Panien Benedyktynek


