15 lipca 1943 roku pomiędzy 5.00 a 7.00 rano Niemcy zgotowali tragiczną pobudkę 19 łomżyńskim rodzinom. 50 osób dowieziono do łomżyńskiego więzienia i po kilku godzinach przesłuchań wywieziono do lasu koło Jeziorka. Tam przygotowane już były doły. Wysokie sosny już nieco wcześniej zatrzęsły się salwami niemieckich karabinów maszynowych. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej kilkanaście metrów dalej zginęło 50 więźniów politycznych także z łomżyńskiego więzienia, a rok wcześniej – prawie stu pensjonariuszy przytułku z Pieniek Borowych koło Jedwabnego. Dzisiaj – jak co roku od blisko już 60. lat – przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej odwiedzili leśny cmentarz. Nad zbiorową mogiłą odmówili modlitwę, złożyli kwiaty i zapalili znicze.
Prezes Zarządu Głównego TPZŁ, Zygmunt Zdanowicz 15 lipca 1945 roku był w tłumie mieszkańców regionu, uczestniczących w poświęceniu leśnego cmentarza w Jeziorku przez bpa Stanisława Kostkę Łukomskiego. - Furmanki, którymi przyjechali ludzie na tę Mszę św. stały na poboczu drogi aż po wieś Poniat. Na polanie ustawiono ołtarz polowy i drewnianą ambonę. W tym roku mija 70 lat od tego wydarzenia. Jako Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej staramy się co roku tu być. Wcześniej przyjeżdżaliśmy z naszym Sztandarem, aby pochylić go nad grobami niewinnych. Teraz szkoła w Jeziorku organizuje doroczne uroczystości już w czerwcu, w nich także bierzemy udział, ale i tak chcemy być tu 15 lipca, bo traktujemy tę datę jako symbol niewinnej krwi łomżyniaków, przelanej w tamtych okrutnych latach. Zapraszamy także mieszkańców miasta i okolic, by razem z nami stanęli w tym tragicznym miejscu, lub choćby tylko przez chwilę pomyśleli o pomordowanych.
Miejscem kaźni w Jeziorku opiekuje się miejscowa szkoła podstawowa. Co roku razem z Towarzystwem 15 lipca była opiekunka tego miejsca, nauczycielka Beata Sejnowska – Runo. W tym roku – ze względu na plany urlopowe – nie mogła być, ale nadesłała depeszę z pozdrowieniami i zapewnianiem o modlitwie i duchowej jedności.
Tragedii sprzed 72 lat udało się uniknąć Jerzemu Smurzyńskiemu. 15-latek spieszył się na zajęcia z fizyki na tajnych kompletach i z domu wyszedł tuż przed Niemcami. Jego rodzice – znani powszechnie łomżyńscy kupcy – Antonina i Marian Smurzyńscy pozostali w Jeziorku na zawsze. 87-letni dziś Jerzy Smurzyński wiele lat swojego życia poświęcił wyjaśnianiu okoliczności zbrodni w Jeziorku i innych miejscach kaźni na Ziemi Łomżyńskiej, a potem opisał je w książce „Czarne lata na łomżyńskiej ziemi” (Wyd. Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej, 1977). Dziś z żoną Barbarą mieszka w Warszawie. Wcześniej bywał tu wielokrotnie. Doprowadził m.in. do poprawienia błędów wyrytych na wcześniejszych tablicach memoratywnych. Zdrowie nie pozwala mu już na odwiedziny Jeziorka, ale na zbiorowej mogile, w której spoczywają także Jemu szczególnie drogie szczątki, zawsze jest wiązanka od Syna i Synowej...
To właśnie Jerzy Smurzyński ustalił, że za wszystkie trzy zbrodnie w Jeziorku odpowiadają: Karl von Groeben - kreisskomisarz w Łomży, Wolfgang Erdburger - szef placówki Gestapo w Łomży, ppor. SS Ennulat - następoca Erdburgera, Josef Lau - amtskomisarz w Piątnicy, Rontsch - amtskomisarz w Jeziorku, Radziweit i Krykiert - zcy komisarza w Jeziorku, Paul Lange - komendant żandarmerii w Jeziorku, Schouter - zca komendanta żandarmerii w Jeziorku, Radko, Jakubtschyk, Freuer, Hanke, Biada - żandarmi z posterunku w Jeziorku, Pluskie i Mahnke - funkcjonariusze Gestapo w Łomży, Zichchol - komendant powiatowy żandarmerii w Łomży, Schawrot - funkcjonariusz Gestapo w Łomży, Bruno Armgard - burmistrz Łomży oraz Henry Marx - sekretarz Kreisskomisariatu w Łomży. Aresztowań łomżyniaków w dniu 15 lipca 1943 dokonała osławiona grupa Mullera.
„Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi i poczęła z ducha świętego...” - popłynęły dziś nad mogiłami pomordowanych słowa modlitwy. „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie...”
- Powinniśmy o tej tragedii pamiętać i pamiętamy nie tylko 15 lipca. A pochylając się nad grobami w Jeziorku, mamy w pamięci także inne niewinne ofiary hitlerowskiego ludobójstwa z całej Ziemi Łomżyńskiej, ze Sławca, z Giełczyna, Pniewa, Zawad, Krasowa Częstek, Wrocenia, Sikor Tomkowiąt i wielu innych miejscowości. Mamy nadzieję, że oddając im wszystkim hołd, przekażemy kolejnym pokoleniom to wielkie dziedzictwo pamięci. Cyprian Kamil Norwid pisał m.in. „Gdy się chce budować przyszłość, trzeba wiedzieć skąd się wyszło...”
Fot. www.lomzynskie24.pl – dziękujemy.