Sensacja archeologiczna pod Łomżą. Szczególy w 41 wydaniu WIADOMOŚCI ŁOMŻYŃSKICH

kamykCzy mamy do czynienia ze śladami przeszłości sprzed miliona lat? Czy okolice Łomży są dnem dawnego morza, czy ukształtowane zostały przez jęzor lodowca? Za nową stacją energetyczną, po prawej stronie szosy Łomża – Zambrów, pomiędzy Podgórzem a Wygodą jest żwirownia. Najpierw naszą uwagę zwróciło niemalże zwałowisko „otoczaków” – różnej wielkości gładkich, okrągłych kamieni o różnej barwie i wielkości...

Jak powiedział nam znajomy geolog, otoczak może powstać podczas bardzo długiego niesienia go przez wodę lub np. przesuwania przez jęzor lodowca zwykłych kamieni. Podczas takiego przemieszczania poszczególne fragmenty ocierają się o siebie i o dno zbiornika. Powoduje to obtoczenie większych ziaren i roztarcie drobniejszych. Skutkiem takiej naturalnej obróbki jest zmniejszenie oraz ujednolicenie ich wielkości oraz kształtu. W materiale o dłuższej drodze transportu przeważają skały bardziej odporne, jak np. kwarcyty, piaskowce lub kwarce.

Ukryta wśród sosnowego lasu żwirownia koło Podgórza (niewielkich rozmiarów) jest eksploatowana raczej nieregularnie. Bez trudu da się wyróżnić różne rodzaje kruszywa, miejscami gęsto pokrytego śladami dzików, saren, łosi i najprawdopodobniej rysia. Pomiędzy nimi, nieco dalej od drogi napotykamy na chyba największą sensację: okrągły szary kamień „utkany” czymś na kształt drobnych, okrągłych muszelek – podobne obrazy widzimy czasami na filmach z morskich głębin. W chwilę potem w piasku ukazuje się malutki, niemalże czarny kamyk, z dyskretnie połyskującym odciskiem maleńkiej muszelki.

Czy są to pozostałości zlodowacenia północno-wschodniego Narwi – najstarszego ze zlodowaceń plejstoceńskich, trwającego 1200–950 tys. lat temu? To może być prawdopodobne, ale poczekajmy na miarodajną opinię ekspertów. Nasze znalezisko przekazaliśmy Muzeum Przyrody w Drozdowie.

Warto wiedzieć, że wcześniej w okolicach Modlina, Różana, Makowca Mazowieckiego oraz innych miejscowości północnego Mazowsza spotykano ślady gliny morenowej. Mogą to być ślady działalności tzw. wschodniego loba (jęzora) lodowca rozpoczynającego się w okolicach Ustki aż po Mławę, Warszawę i Mielnik nad Bugiem. Dotychczas nie określono dokładnego zasięgu tego zlodowacenia, gdyż jego utwory nie występowały właściwie na powierzchni terenu. Czyżby nasze znalezisko pod Podgórzem miało przełamać tę „niemoc”?

Zlodowacenie Narwijak dowiedzieć się można z ogólnodostępnych źródeł – uznawane jest za najstarsze polskie zlodowacenie plejstoceńskie. Podczas niego czoło lądolodu dosięgło północnego przedpola Wyżyny Lubelskiej, rejon ujścia Pilicy i okolice Płocka, skąd linię zasięgu prowadzi się na północ, w stronę doliny Dolnej Wisły. Lądolód pokrył więc wówczas północno-wschodnią część kraju. Gliny zwałowe występujące lokalnie w przekroju doliny Wisły, w rejonie Gałachów, są pozostałością po tym zlodowaceniu. Według niektórych szacunków miało ono miejsce od 950 tysięcy do 900 tysięcy lat temu. Po okresie zlodowacenia nastąpił tzw. interglacjał podlaski, podczas którego rzeki wydrążyły głębokie doliny, wypełniające się osadami aluwialnymi, zwłaszcza piaszczysto-żwirowymi, a także mułem zawierającym szczątki flory. Jak się okazuje – są także skamieliny, choć dopiero określenie czasu ich powstania pozwoli rozwiać wątpliwości: „przypchał” je do nas lodowiec, czy też żwirownia w Podgórzu jest może dnem jakiegoś morza sprzed milionów lat.

TO TYLKO JEDEN Z WIELU NIEZWYKLE INTERESUJĄCYCH ARTYKUŁÓW, JAKIE ZNALEŹĆ MOŻNA W NAJNOWSZYM, 41 WYDANIU 'WIADOMOŚCI ŁOMŻYŃSKICH". KUPIĆ JE MOŻNA W TOWARZYSTWIE PRZYJACIÓŁ ZIEMI ŁOMŻYŃSKIEJ, UL. SIENKIEIWCZA 8 - OD PONIEDZIAŁKU DO PIĄTKU, W GODZ. 8.00-15.00.