s-wyszynski-cytat

Po 200 latach Napoleon wrócił do Łomży

napoleon mDwie butelki współczesnej Madery oraz łomżyńskie pamiątki zabrał ze sobą z naszego miasta... Napoleon, który okazałym dyliżansem „zaparkował" przed Ratuszem w Dniu Flagi, 2 maja tuż po godz. 8.00. Towarzyszyła mu świta: przedstawiciele holenderskiego bractwa historycznego, ogromny tir i kilka innych samochodów oraz grupka dziennikarzy. Dostojnego gościa witał po 200 latach w Łomży Prezydent Mieczysław Czerniawski wraz z przewodniczącym Rady Miejskiej Maciejem Borysewiczem. Mieczysław Czerniawski zauważył: - Jak na tych dwieście lat, jakie minęły od ostatniej wizyty Waszej Cesarkiej Mości w naszym mieście, trzyma się Wasza Dostojność bardzo dobrze!

Jeśli wierzyć opowieściom przetrwałym w ludowej tradycji, Napoleon podczas wyprawy na Moskwę w 1812 r. przemierzał we wszystkich kierunkach ziemie podlaskie. Z jego imieniem związane są liczne drogi, domy, zajazdy i inne miejsca, w których miał się ponoć wówczas zatrzymywać, posilać, czy nocować. Jednak tak naprawdę, cesarz Francuzów moskiewską wyprawę zaplanował sobie w marszu na Toruń, a potem na Gdańsk. I tylko raz, podczas odwrotu, przemknął w ogromnym pośpiechu (co akurat nie dziwi historyków i znawców wojskowych taktyk operacyjnych) przez północne rejony ziemi podlaskiej, pozostawiając na tej trasie liczne luidory, czyli złote monety francuskie bite za czasów Ludwika XIII. Niektóre z nich przetrwały do dziś w tutejszych zbiorach muzealnych lub nawet kolekcjach prywatnych. Najpierw sanie z cesarzem i jego świtą dotarły do przedmieść Wilna, skąd przez Kowno ruszyły dalej, ku Warszawie. Po drodze kilkusetosobowa kawalkada przejeżdżała m.in. przez Augustów, Grajewo i Łomżę, żeby 10 grudnia zjawić się niespodziewanie w stolicy Księstwa Warszawskiego. Podczas krótkich postojów na drodze przejazdu Napoleon akuratnie płacił za pożywienie i inne rzeczy dostarczane jemu i jego ludziom. Podobnie było i w Łomży. Na internetowej stronie jednej ze szkół łomżyńskich można przeczytać informację, że Bonaparte zatrzymał się w Łomży w skromnym domku przy ul. Krzywe Koło, obok charakterystycznej bramy, zwanej dziś Bramą Napoleona.

- Z całą pewnością bramy wówczas jeszcze nie było – twierdzi Sławomir Zgrzywa z łomżyńskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. - Napoleon wjeżdżał do Łomży przez most w Piątnicy, ul. Kapucyńską, przejechał przez Rynek i pojechał do zajazdu pocztowego.

Nocował w budynku poczty przy Placu Pocztowym. I poręczniej, bo „po drodze" i bardziej okazałe komnaty dla cesarza i jego świty. Faktem jest, że Napoleon zbytnio swoją klęską pod Moskwą się nie przejął, albo chciał o niej szybko zapomnieć, topiąc smutki w litrach dobrego wina. Co prawda, na początku prefekt łomżyński Jan Lasocki nie przejął się wcale żądaniem dostarczenia wina i jedzenia podróżującemu wielkiemu koniuszemu dworu francuskiego, Armandowi Caulaincourt. Kiedy jednak dowiedział się, kto kryje się naprawdę pod tym nazwiskiem, migiem począł wypełniać wszelkie polecenia.

Łomżyńskie menu cesarza nie było zbyt wyszukane: waza zupy „kartoflanki", półmisek kotletów wołowych i para kapłonów. Z własnej piwnicy Lasocki ofiarował na stół dwie butelki przedniej madery. Prawdopodobnie to z tej okoliczności pochodzi słynne powiedzenie Bonapartego: „Jeśli coś jest niemożliwe do wykonania, dajcie to zrobić Polakom"...

Napoleon „popasał" w Łomży nieco ponad trzy godziny. Odjeżdżając, francuski monarcha zostawił swoim gospodarzom zapłaty 30 złotych luidorów, bardzo gorąco dziękując za gościnę. Na drogę otrzymał dwie butelki Madery...

A mnie (nie wiedzieć czemu!) – zawsze, kiedy słyszę o Napoleonie w Łomży – staje przed oczami drobniutka postać niezapomnianej śp. p. Helenki Czernekowej, która w swoim książkowym królestwie przy ul. Sadowej prowadziła mnie między regały i ze skromnego, niepozornego pudełeczka wyjmowała – nie bez zakłopotania – kawałek starej tkaniny, dodając, że jest to fragment... napoleońskiego „niewymownego", które zostawił w Łomży tamtego grudniowego popołudnia...

Dla Pani Helenki, zakochanej do nieprzytomności w historii naszego miasta (w grudniu br. minie 10 lat od Jej śmierci), ten kawałeczek tkaniny był chyba nawet czymś więcej niż relikwią...

Współczesny Napoleon – Just van Hovell stoi na czele holenderskiej grupy historycznej, która w 200 rocznicę klęski armii francuskiej w Rosji przemierza szlak odwrotu Napoleona po klęsce nad Berezyną. Wyprawa trwa już tydzień. „Napoleończycy" przyjechali nad Narew z Wilna i Kowna a potem pojechali dalej przez Pułtusk. Do miast Napoleon wjeżdża czarnym dyliżansem z dwoma lokajami. „Normalnie" podróżuje busem, a „w międzyczasie" - tirem. Celem podróży jest min. zebranie pieniędzy na budowę Domu Pokoju na Białorusi i pomoc dzieciom mieszkającym w Czarnobylu.

Wawrzyniec Kłosiński

Fot. Józef Babiel

 

SALONIK WYDAWNICZY

Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej
ul. Sienkiewicza 8

Zapraszamy
codziennie od 8.00-15.00

JEDYNA W REGIONIE BAZA WYDAWNICTW O ŁOMŻY
I ZIEMI ŁOMŻYŃSKIEJ

1procencik

Dziękujemy Wszystkim,
którzy przekazali w swoim rocznym zeznaniu podatkowym swój jeden procent na rzecz Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej.

Free business joomla templates